Widzę szarość w blasku przedwiośnia

Cóż jest takiego w smutku, cóż jest takiego w deszczu

co słychać w jękliwej melodii żałoby, co widać w krzywym obrazie stłuczonego lustra

co można poczuć, dotykając ostrej krawędzi, co można pokochać w szarym krajobrazie zimy?

Z pewnością nie światło wschodzącego słońca ani radość świata, który budzi się w wiośnie

mimo to, cóż jest w tym wszystkim takiego,

co przyciąga tylu ludzi i tylu ludziom daje schronienie pod swoim dziurawym, starym dachem?

Melancholia jest jak jesienne, zbrązowiałe liście, unoszące się na wietrze

tańczące ospały taniec z ostatnim wspomnieniem lata;

jest jak żelazisty, gorzkawy i odrobinę słodki posmak brudnej wody;

jest jak zatęchła aura słów napisanych tylko po to, by zostały zapomniane

kulących się pomiędzy pożółkłymi kartkami starych tomów, po które nikt nie sięga;

jest jak lekki chłód spływającego po czole deszczu,

który prawie zawsze witamy z przyjemnością.

Och, co jest takiego w otępiałej atmosferze zimowych, samotnych wieczorów?

Co jest takiego w świadomości całego zła, którym karmi się świat?

Co jest takiego w zadawaniu pytań, na które nie oczekuje się odpowiedzi…?

Nic cenniejszego niż wędrówka, jaką przebywa sunąca po szybie kropla

nic cenniejszego niż plusk jeszcze jednej kałuży, w którą niedbale wdeptujemy

nic cenniejszego niż słowa rzucone na pożarcie wiatrowi

Jak to jest, że pragniemy w swoim życiu upadków;

że życzymy innym ludziom źle;

że czasami gorycz smakuje lepiej, niż słodkość…

Zadawaj pytania, wypatruj odpowiedzi

kołysząc się na wietrze niczym zbożowy kłos, przybity korzeniami strachu do nieruchomej ziemi

wypuszczaj strzały, dalej marząc o tym

że twoje cele złapią je w locie.

Advertisements

Zima to czas odpoczynku

Bucha, syczy, płynie para

toczy się po śniegu

przez powietrze, zimny lód

dym ludzkich oddechów

Się błąka i wędruje

zaklina i czaruje

Tak cenne, tak jasne

tchnienie wiosny zimą

kiedy rzeka skuta lodem

i chmury szare płyną

po popielatym niebie

pełnym dymu i szarości

Kiedy, pytasz, kiedy znowu

wiosna tu zagości?

Przecież ona żyje tutaj

w naszych sercach, w naszych duszach

w tym uśmiechu, tym oddechu

tym spojrzeniu, ciepłym blasku

co to w oczach się odbija

niby jakieś małe słońce

Skromne, owszem, ale własne

ciepłe, złote, śmieszne, jasne

Szczęściem jest mieć własne słońce

kiedy tamto skryte w chmurach

przypatruje się nam, ludziom

w naszych oczach szuka lustra

w którym znowu będzie mogło

zamieszkać