Wskrzesić Osę

Blask słońca — niby anioł — zstępuje o poranku

wita go poranna rosa

poranny wietrzyk tańczy na ganku

nuci mu piosenkę zbłąkana osa

Och, oso miła, czemuś tu przybyła?

Nie wiesz, żeś brzydka, żeś straszna i groźna?

Szybko stąd mykaj, zanim ludzka siła

zmiecie cię packą, bo przecież osę można

Mknij, przepłyń się na prądach chłodnego zefiru

zamknij usta, ucisz skrzydła, muzyczkę schowaj głęboko

zanieś swą melodię daleko od wiru

ludzkiej niewdzięczności; piosenkę gdzieś indziej dokończ

Osa zapłakała: Pozwól zostać, proszę! Chwilkę daj wytchnienia

Nawet, jeśli umrę, nie zapłacze Ziemia

Osa więc została, a Ziemia — zapłakała

zrosiła jej smutną, martwą buzię deszczem

a osa chciała jedynie zatańczyć raz jeszcze

raz jeszcze poczuć chłód zefirku na skrzydłach

raz jeszcze zagrać na swoich marnych, osich skrzypkach

Advertisements

Widzę szarość w blasku przedwiośnia

Cóż jest takiego w smutku, cóż jest takiego w deszczu

co słychać w jękliwej melodii żałoby, co widać w krzywym obrazie stłuczonego lustra

co można poczuć, dotykając ostrej krawędzi, co można pokochać w szarym krajobrazie zimy?

Z pewnością nie światło wschodzącego słońca ani radość świata, który budzi się w wiośnie

mimo to, cóż jest w tym wszystkim takiego,

co przyciąga tylu ludzi i tylu ludziom daje schronienie pod swoim dziurawym, starym dachem?

Melancholia jest jak jesienne, zbrązowiałe liście, unoszące się na wietrze

tańczące ospały taniec z ostatnim wspomnieniem lata;

jest jak żelazisty, gorzkawy i odrobinę słodki posmak brudnej wody;

jest jak zatęchła aura słów napisanych tylko po to, by zostały zapomniane

kulących się pomiędzy pożółkłymi kartkami starych tomów, po które nikt nie sięga;

jest jak lekki chłód spływającego po czole deszczu,

który prawie zawsze witamy z przyjemnością.

Och, co jest takiego w otępiałej atmosferze zimowych, samotnych wieczorów?

Co jest takiego w świadomości całego zła, którym karmi się świat?

Co jest takiego w zadawaniu pytań, na które nie oczekuje się odpowiedzi…?

Nic cenniejszego niż wędrówka, jaką przebywa sunąca po szybie kropla

nic cenniejszego niż plusk jeszcze jednej kałuży, w którą niedbale wdeptujemy

nic cenniejszego niż słowa rzucone na pożarcie wiatrowi

Jak to jest, że pragniemy w swoim życiu upadków;

że życzymy innym ludziom źle;

że czasami gorycz smakuje lepiej, niż słodkość…

Zadawaj pytania, wypatruj odpowiedzi

kołysząc się na wietrze niczym zbożowy kłos, przybity korzeniami strachu do nieruchomej ziemi

wypuszczaj strzały, dalej marząc o tym

że twoje cele złapią je w locie.