https://youmuu.github.io/blog/

Advertisements

Smak istnienia

Na granicy nieznajomości majaczą ludzie , opatuleni w tajemnice

Ludzie pełni dystansu, wyćwiczeni w samotności

pachniący podwórzem we wszystkich jego postaciach

 

Znam was, podziwiam

te buty, które cicho stąpają po gwiazdach

i obłokach, i szczytach, i marzeniach

rąbek płaszcza skropiony księżycowym pyłem

Znam gwiazdozbiory tych oczu skrytych w mgławicach

liczbę lat świetlnych między naszymi głowami

za którą ciągną się łańcuchy potęg

 

Twoje serce, moje serce

dwa portale do nadprzestrzeni

gdzie spotykamy się poza granicą myśli

ja – stojąc w progu. ty stojąc w deszczu

wśród gasnących gwiazd, po ciemnej stronie Słońca

dzieląc się smakiem istnienia

wymieniając kolejne imiona wiatru

Kiedy każda myśl rozpływa się w szarą mgłę,

a jej dusza unosi się pod sufitem niczym gorzki, papierosowy dym

nie mogąc uleciec ku niebiosom, zaklętym w jedną wielką bezkształtną chmurę

Powiedz mi, że mnie kochasz

bo czasami sweter i skarpety nie wystarczą, żeby zachować ciepłotę

Jesień to czas rozmyślań, smutnego, powolnego upadku minionego lata

dziwna pora, pozbawiona majestatu i życia

bo nawet piękno rumieniących się drzew znika pod jej chmurzastym płaszczem

Jej paszcza jest zazdrosna i chciwa, jej życzenia samolubne

Jej suknia zbyt szara i obszerna, kapelusz za szeroki

na tak wątłą istotkę

Powiedz jej, że ją kochasz

by zarumieniła się jeszcze raz, zanim zima

przepędzi ją na kolejny rok

zazdrosna o chłód i deszcze, jakie Jesień niesie w koszyczku

swoich darów, swoich marzeń