Kiedyś

Trzymam przedwspomnienia o tobie

w źródle oka, w jego licznych korytach

Na tafli suchego policzka, gdzieś tam daleko

na końcu nosa, na zmarszczonym podbródku

albo czole

 

Kiedy przyglądam się dłoni

Widzę twoje odbicie w liniach papilarnych

Słyszę głos w trzaskających knykciach

czuję, jak błękitnymi żyłami

płynie jeszcze-nie-pamięć

 

Rozchlapywanie nie-kałuż w nie-deszczu

Nie-tulenie pod nie-parasolem

Delikatny nie-uścisk zimnych rąk

Jakieś śmiechy, przelotny pocałunek

na policzku

albo czole

Advertisements